8 komentarzy:

  1. Pewnie wtedy, kiedy moje pokolenie wymrze...

    OdpowiedzUsuń
  2. Drysia mnie się to Amerykańskie święto nie podoba bo jest Amerykańskie o !

    OdpowiedzUsuń
  3. jako przedstawicielka pokolenia na wymarciu też opowiadam się za bojkotowaniem halołinów,walentinów i innych inów


    ale dynioch fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rybko - a scrapbooking skąd jest?

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas (w IRL) wczoraj cała dzieciarnia (wyłączając moje młode) biegała poprzebierana...
    I szczerze mówiąc średnio mi się to podoba... Po dwudziestym dzwonku do drzwi zaczęłam zgrzytać zębami, ale co kraj to obyczaj, więc trzeba się przystosować. Mam nadzieję, że po powrocie do ojczyzny nie będzie mi dane przeżywać tego po raz kolejny...
    Dynie lubię, żeby nie było! Twoja idealnie wpasowała się w klimat Nightmare before Christmas (obowiązkowy seans o tej porze roku, oczywiście z kubkiem grzanego wina ;) )

    OdpowiedzUsuń
  6. calkiem sie wypalil po imprezce, hi hi.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Drycha - mixedmedia - craft - handmade , Blogger