Marokańskie klimaty


To już ostatni post z serii Miesiąca Małej Formy Na Strychu. :) Na deser dokładam tagi, które umieściłam w albumie z Maroka.
This is the last post of the Small Form Month Series of NaStrychu :) For dessert, I make tags with photos from Marocco.

Na pierwszym z lewej jest zdjęcie reklamy ;) z organizacji róznych pokazów itd. Mogłam spokojnie zrobic zdjecie Marokańczyków w tradycyjnych strojach! Już na samym początku przewodniczki poinformowały nas (a słyszałam już o tym z innych źródeł), że Marokańczycy nie lubią byc fotografowani, bo m.in. wierzą, że aparat zabiera duszę a tak w bardziej cywilizowanym języku - po prostu mogą robić niezłe awantury o kasę. Nie miałam ochoty przekonywać się na własnej skórze, czy na prawdę potrafią się tak kłócić (widziałam kłótnie z innymi osobami) ani płacić im za zdjęcia, więc wśród zdjęć z wakacji nie ma wielu rzeczy czy osób np. sprzedawców wody, zdjęć zaklinaczy węży, małpek czy stoisk sprzedających soki z placu Dżemaa el-Fna w Marakeszu itd...
At first of the left is a picture of advertising;) from various organizations shows, etc.
Its' very hard to take a picture of Moroccans in traditional costume! At the very beginning of the tour guide informed us (and I heard about that from other sources) that the Moroccans don't like to be photographed, because such believe that the camera takes a soul... so in a more civilized language - just may make good fights or pay. Supposedly quite a few. So I didn't take photos of many things or peoples like a water sellers, snake or monkey charmers or stands with juices of Jemaa el-Fna square in Marrakesh, etc. ..

*
Drugi tag to wspomnienie z historii na Agadirskim Souku. Szliśmy do niego raz na piechotę, oczywiście swoją pomoc zaoferował pewien mężczyzna i zaprowadził nas do sklepu niby swojego ojca, ale sprzedawcą okazał się jego znajomy... Zaczął pokazywac nam przyprawy, herbaty, zioła... był bardzo niepocieszony, że już wszystko wiemy z berberyjskiej apteki, którą odwiedziliśmy podczas wycieczki do Marakeszu :) Za to namiętnie chciał się z nami targować o herbaty, których nie mieliśmy w planach kupować. Za każdym razem występował z czymś nowym, nową ceną itd. Kiedy zaproponował wypicie herbaty... no cóż, skoro odmowa była obrażeniem - poczęstowaliśmy się herbatą ale uciekliśmy niedługo potem. Szaleństwo z tym całym targowaniem! Mają to we krwi... W pewnym momencie mieliśmy dość ;) Najdłużej targowaliśmy się z pracownikiem sklepu z portfelami; najpierw w jego sklepie, później przypadkiem wpadł do innego sklepu w którym byliśmy i też nas zaczepiał, trzeci raz spotkaliśmy go wracając już z Grand Souku - nie dał sobie spokoju i za tym razem ale byliśmy twardzi ;) a jego wspominamy z bardziej z uśmiechem niż ulgą, że już go nie zobaczymy;)
The second tag is a remembrance of history at Souk in Agadir. We went to him once on foot, of course some men has offered to took us to a store of his father, but the seller turned out to be his friend ... Started to show us the spices, teas, herbs ... was very disconsolate, that's all we know about all this things of Berber pharmacy, which we visited during a trip to Marrakesh:) He was passionately wanted to bargain with us about tea that we didn't want to buy. Each time he performed with something new, new price, etc. When he suggested drinking tea ... Well, since the refusal is the insult- we tried the tea but escaped shortly afterwards. The madness of all this haggling! They have it in the blood ... At one point we had enough;)
*
Na trzecim tagu jest lampion znad przejścia w pałacu el Bahia. Przy ogromie rzeźbień i wzorów w pałacu może wydawać się mało znaczącym detalem ale że mam fizia na punkcie błyskotek, migotania i światełek (khem...) oczywiście lampa bardzo mi się spodobała. Na zdjęciu tego nie widać tak bardzo ale lampion miał szybki w nasyconych kolorach i ażurowe wykończenie góry, które też przepuszczało światło.
Third tag is with the lantern in the El Bahia palace. In the vastness of carvings and designs in the palace may seem a minor detail but I love flickering lights and of course, I really liked this lantern. In this photo you can't see it but there are many vibrant colors and finish openwork top.

What a long description! As not mine! :))

To się rozpisałam! Jak nie ja.


Tutaj tyły z żurnalingiem jeśli ktoś byłby ciekawy:
Zostało trochę miejsca, na pierwszym tagu na bindowanie, na ostatnim na dopisanie tekstu.
Forgive me, I will not translated journaling, it includes such things as description above. :)
Do tego albumu jeszcze wrócę, dzisiaj osoby zaciekawione materiałami (i nie tylko) zapraszam na Stryszkowego bloga! :)
I will come back soon (I wish) to this album. Today I invite you to Na Strychu blog for description of the materials that I used for these tags! :)

3 komentarze:

  1. rewelacyjne! i klimaciarskie na maksa :) świetny pomysł na żurnaling! już nie mogę doczekać się dalszego ciągu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne!!! Ten ostatni najpiękny! Bardzo lubię kryształki w takich okolicznościach jak na tym ostatnim tagu ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale super! mają ten mój ulubiony klimacik....

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Drycha - mixedmedia - craft - handmade , Blogger