dreams are closer

Nie mogliśmy doczekać się wiosny, a lato nagle uderzyło nas w twarz powiewem gorącego powietrza! Wczoraj podczas jazdy autem mózg mi się rozgotował... Moja Zośka (tzn moje auto. Wy też swoje jakoś specjalnie nazywacie?) ma miejsce parkingowe pod drzewem... tylko szkoda, że drzewo jest nie po tej stronie,co trzeba... Dopiero wczesnym wieczorem na maskę wkrada się cień... W każdym bądź razie zamiast auta mam rozkręcany od świtu parowar, na kierownicy można smażyć jajecznicę. Zastanawiałam się nad znalezieniem jakiś nie-palczastych rękawiczek ale nie wiem, co gorsze w taki upał... czy trochę się poparzyć na początku jazdy czy opatulać ręce w cokolwiek.
Za to przedwczoraj wieczorem jechało mi się fantastycznie!
Może ktoś powinien mi zrobić zdjęcie z moją Zośką ;) do oscrapowania ;)
We couldn't wait for the spring and summer suddenly hit us in the facewith hot air! Yesterday while driving car my brain was over-boiled... My Zośka (Sophie - ie my car. You also named your car?) Has a parking place under the tree ... just a pity that the tree isn't on this side, what we need... From early morning my car turns into steamer. And you can fry eggs on steering wheel. I was thinking about finding a non-fingerlike gloves but I do not know which is worse in this heat: little burn on the start of a trip or gloves.
...but Sunday evening driving was fantastic! 

Maybe someone should take a picture of me with my Zosia for some layout;);)

To się rozgadałam! ...a chciałam pokazać strony nowego żurnala! Tak jest, zrobiłam sobie nowy żurnal. Pokażę go za jakiś czas. :) To pierwszy w nim wpis, o przesyłce ze spełnionymi marzeniami. Chciałoby się taką dostać, prawda? :)
This is babbled! I wanted to show pages from my new art journal! Yes, I made a new art journal. I'll show it for some time. :) This is the first entry in it: shipment of dreams. Everygody would like to get something like these, right? :)
 
Nigdy nie wyrzucam opakowań przesyłek jeśli mogę je jakoś wykorzystać. Zostawiam koperty (szczególnie te, które mają zadrukowane wnętrze), wycinam płaty folii bąbelkowej i namiętnie zbieram znaczki. Nie to, że jakaś filatelistka ze mnie ale lubię oglądać nowe wzory, wiec mam większą frajdę z przesyłek, na których znajduję oryginalne znaczki - widzicie tę uśmiechniętą gębę poniżej? Seria z owocami też jest dużo ciekawsza niż np. polskie dworki... Tłem scrapa urodzinowego była koperta z delikatnie zadrukowanym w szare nierówne paski wnętrzem. Znaczków używam stanowczo za rzadko...
Never threw away of packaging items if I can somehow use them. I leave the envelope (especially those that are printed on the inside), I cut patches of bubble wrap and passionately collecting stamps. I'm not a philatelist but I like to see new designs, so I have more fun with packages that contain the rarer stamps - you see the smiling face below? A series of fruit is also much more interesting than eg. Polish manor houses... The background of birthday page was printed envelope with a slightly uneven bars in the gray interior. I use post stamps not often...

Żeby nie przedłużać: tło to właśnie wnętrze koperty, po lewej naklejki priorytetowe, po prawej kompozycja ze znaczków.
Wszystko wpisuje się w mailartowe wyzwanie 7DotsStudio!
I don't want to extend so: background it's inside of envelope, priority sticker on the left, on the right composition of post stamps.
Everything for mailart challenge of 7DotsStudio!


*

11 komentarzy:

  1. Super praca! A co do auta, to musisz sobie zamontować folię na przednią szybę. Od upału nie uchroni, ale mniej będzie parzyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może faktycznie będę kierownicę czymś przykrywać :)
      dzięki za komentarz!!

      Usuń
  2. O matulu, jakie cudo :D Aleś Ty pomysłowa :D !!!! Uśmiechnięta gęba jest mistrzowska!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* Tak, tak, ta gęba na znaczku to było coś, dzięki czemu paszcza mi się uśmiechnęła jeszcze szerzej :)

      Usuń
  3. Heh, widzę, że nie tylko ja magazynuję dziwne rzeczy, które cierpliwie czekają na wizję twórczą, czasem nawet po lat kilka ;D
    Ale co może być fajniejszego od wykorzystania znaczka po przejściach czy opakowania po lizaku??? Gotowce nie dają tej satysfakcji :)
    Fantastycznie nadałaś wszystkiemu drugie życie :)
    Ach, uwielbiam te klimaty!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczna kompozycja! Znaczek z gębą jest za mocny :D
    Moja micra nazywa się Misia tudzież Mikrob, a kolega w pracy ma Madzię, więc jest ok ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. bonne chance ^^ belle réalisation
    co

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet niebieski kolor, za którym nie przepadam, wygląda tutaj dobrze!;) Jak fajnie wiedzieć, że zbieractwo to powszechna choroba scraperek;) Chyba zawsze ją miałam, ale po wpadnięciu w scrapbooking mi się pogorszyło, bo było 'usprawiedliwienie';P A my mamy Skodę Krwinkę - taką żylną bardziej niż tętniczą, bo to kolor bordo, he he;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Drycha - mixedmedia - craft - handmade , Blogger