pieśń o zapomnianych * song of the forgotten


Mam Wam do pokazania kolejna eksperymentalną pracę. Pracę, obok której wydawałoby się, że tylko stoję, coś w rodzaju nowego drychowego wymiaru. Bardziej sennego. Nasuwającego na myśl prace Czekoczyny (tylko mi?), choć wcale nie myślałam o nich podczas tworzenia.
I want to show You my next experimental project. Something in different dimension. More dreamy I think. Reminds collages of Czekoczyna although I didn't think about them when creating.

To strony mojego journala, które zrobiłam jako próbę przed zabraniem się za wędrujący journal Finn, a który to wpis wyszedł zupełnie inaczej... ale o tym kiedy indziej.
Tematem journala Finn są m.in. stare rodzinne zdjęcia. Trzymając go zaczęłam się zastanawiać, gdzie mam kabel od własnego skanera... trzeba by poskanować nasze stare zdjęcia i wywołać do kolaży ;)
That's my art journal pages which I made as final rehearsal before making entry in Finn's round journal (that entry turned out differently but I'll show that to You in other time). 
Finn round journal is about old family photos. When I get that I started to wondering where's my scanner's wire. Why I didn't scan my old family photos to collages?

 W bibliotece publicznej trafiłam na ulotkę projektu Wolskie Regionalia - zbioru pocztówek, zdjęć itp. zrobionych na Woli (dzielnica Warszawy). Przód ulotki - zdjęcie - widzicie poniżej.Co prawda dużo z niego nie zostało... (nieźle je zmaltretowałam, nie?) ...ale jest.
In public library I found leaflets of Wolskie Regionalia project (means "Regional materials from Wola" [read "Vola"]). That's base of photos, postcards etc. from Wola - district of Warsaw. You can see front of flier in my todays work - heavily altered but it's here.



Dalej już nie ma słów. Zapraszam do puszczenia powyższego kawałka "Forever lost" God is An Astronaut oraz wniknięcia w zakamarki mojej pracy:
No more words. Just play "Forever lost" by God is an Astronaut and lose yourself in crannies of my pages:




*

16 komentarzy:

  1. Łał przez duże "Ł", zaszalałaś, Dryszko! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. masakra masakra
    mam ochotę wsiąść do pociągu do warszawy i to oglądać pod każdym kątem i macać, genialne

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam pieczołowitość w ściboleniu tych trójkątów!

    OdpowiedzUsuń
  4. O materdyjko, ależ zaszalałaś Babko! No ileż tu jest cudowności, a jakie bogactwo mediowe i stempelkowe. Super. I warstwy i chlapania, i coś się szkli i mieni...wow, wow, wow! Czad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...a tu bez stempli :) Księżyc to rub-ons, trójkąty rysowane :)
      :*

      Usuń
  5. Drycho, zamarłam z wrażenia... tyle faktur, barw, niczym w papuzim ogonie... kiedy i gdzie mogę to obejrzeć na własne oczy?????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyniosę na kolejne spotkanie :))) Dziękuję!!!

      Usuń
  6. Wow, the transparency work and textures are just awesome!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow!!!!!!!!!!!!!!!!!!! The texture, the layers, the mix, the design................soooooooooooooooooo gorgeous!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. wowwwwwwwwww.

    I love this.. it is dreamy.
    What a wonderful idea. I promise soon I will break out my cinch and not be scared of it.

    So you didn't stamp it? You drew it? I am so impressed.
    oh where is my winning lottery ticket so I can see in person!!????

    OdpowiedzUsuń
  9. Oczopląsu można do tych detali dostać, ekstra :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Drycha - mixedmedia - craft - handmade , Blogger